To kolejna po Spicy mała karcianka w błyszczącym pudełku. I ponownie chodzi o to, żeby blefować. Tutaj jednak nie mamy pełnego zestawu informacji, więc sami do końca nie wiemy czy mijamy się z prawdą. Możemy uwierzyć w to, co mówią inni albo próbować ich podpuścić.

Każdy z graczy zaczyna turę z jedną kartą przed sobą, nie widzi jej wartości, ale widzi wszystkie pozostałe. Dodatkową niewiadomą jest zakryta karta na środku. W swoich ruchu można obstawić jaka jest suma wartości na wszystkich kartach podbijając liczbę podaną przez poprzednika lub sprawdzić jego typ i odsłonić wszystko. Sprawdzający wygrywa jeśli ostatni obstawiony typ był większy od rzeczywistej sumy, a sprawdzany jeśli jej nie przekroczył.
Na kartach są liczby dodatnie i ujemne, a także specjalne wartości, które zerują największą liczbę w puli albo przybierają losową wartość dopiero przy liczeniu sumy. Jest więc więcej niewiadomych i nie wszystko można przewidzieć.
Przed sobą mamy też trzy karty Wglądu, których użycie pozwala podejrzeć liczbę ze środka. Za wygrane sprawdzenie możemy jedną zużytą odwrócić na aktywna stronę, za przegrane jedną z nich odrzucamy z gry – wygra ten, kto nie straci ostatniej.
Dla utrudnienia, można jeszcze zagrać z wariantem Kanciarza, gdzie do gry wchodzi dodatkowa karta znana tylko jednej osobie. Ten wybraniec ma jeszcze większe pole do popisu jeżeli chodzi o blefowanie.

Jeżeli bardzo nie lubicie kłamać, to nie musicie się od razu zrażać do tej gry. W naszym odczuciu oszukiwanie nie jest tutaj aż tak trudne. Ostatecznie, to co obstawiamy to tylko strzał, bo karta, którą mamy przed sobą, może wywracać nasze przypuszczenia do góry nogami. Jasne, możemy trochę podpuszczać innych i liczyć, że dadzą się nabrać, ale ostateczne sprawdzenie może być zaskakujące dla wszystkich.
Ta doza niepewności na koniec sprawia, że nie należy rozgrywki traktować zbyt poważnie i próbować jej rozgryźć, to w końcu gra imprezowa 🙂 Idzie błyskawicznie i w razie niepowodzenia można szybko się odkuć. Zastawić sidła na kogoś albo przez przypadek samemu się w nie złapać. Przymrużcie trochę oko i zawyjcie do księżyca z Kojotem 😉












Leave a Reply