Cat in the box

Cat in the box

 W tym pudełku jest kot, i go nie ma. Nie wiadomo, dopóki nie sprawdzimy. W teorię kwantową nie będę się zagłębiał, bo to nie moja bajka, ale nawiązującą do tego grę dam radę przedstawić 😉

Trick-taking przeżywa renesans. Kiedyś wystarczyła zwykła talia kart, teraz dostajemy tę mechanikę zapakowaną w coraz bardziej szalone pomysły. Nie inaczej jest z Kotem, który wywraca ideę do góry nogami, bo tutaj to nie karty decydują czym są, ale gracz.

Wszystkie ponumerowane koty są czarne. Do czasu, kiedy je wykładamy i wtedy sami decydujemy jaki to kolor, zaznaczając na specjalnym torze deklarowaną kartę. Lewę zgarnia największa karta lub czerwony kolor atutowy.

Runda kończy się, gdy zostanie jedna karta na ręce lub gdy wywołany jest paradoks – czyli sytuacja, gdy karta nie może przyjąć żadnego koloru. Jest to możliwe, ponieważ kart z daną liczbą jest 5 a kolorów tylko 4. Sprawca paradoksu jest karany punktami ujemnymi.

Lewy zbieramy dla punktów, ale jeśli na początku dobrze obstawimy ile uda nam się zgarnąć, to punktujemy także swoją największą grupę sąsiadujących znaczników na torach. Takie trochę area control 😃

Pomysł jest innowacyjny, więc jeśli ktoś trick-taking zna na wskroś to tutaj znajdzie trochę świeżości. Co natomiast trzeba wziąć pod uwagę – gra jest lżejsza niż wygląda. Nie ma wielu trudnych decyzji do podjęcia. Jest też więcej niż zwykle losowości, bo przeciwnicy mogą być zmuszeni do zaskakujących zagrań, albo wywołania paradoksu, co kończy rundę i pozbawia pozostałych szans na zrealizowanie swoich planów. Nie da się przewidzieć wszystkiego, więc charakter gry jest inny niż podobnych karcianek. Naszym zdaniem jest to raczej pozycja dla mniej zaawansowanych graczy, którzy wolą odrobinę nieprzewidywalności niż tylko suchą kalkulację.

Komponenty w grze są ładne, od klimatycznych kart, przez dwuwarstwowe planszetki, po urocze znaczniki graczy. Do tych ostatnich jedna uwaga – “dropsy” co prawda różnią się kształtem i ikoną, ale dwa z kolorów są prawie identyczne.

W tym pudełku jest ciekawa gra, i jej nie ma. A jak jest naprawdę – dowiecie się dopiero, gdy je otworzycie 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *