Podwójni agenci

Podwójni agenci

Na pierwszy rzut oka ta gra wygląda jak kolejny social deduction. Ukryte tożsamości, odgadywanie zdrajcy, kooperacja. Otóż nie!

Gra opiera się na popularnych ostatnio elementach logiki i dedukcji, co nas bardzo cieszy, bo trafiają one w nasze gusta bardzo dobrze. Dodatkowo jest to zawsze duży plus przy graniu z dziećmi, gdy widzisz, że ich trybiki zaczynają sprawniej pracować i pojawia się ten błysk w oku po rozwiązaniu zagadki.

Celem jest wytypowanie koloru i numeru kart, który są wybrane jako “podejrzani”, dzięki wskazówkom podanym przez jedną osobę znająca wartość tej karty.

Co wyróżnia Podwójnych Agentów? Mocno kooperacyjny charakter. Nie chodzi o dedukowanie w samotności, ale o wspólne szukanie rozwiązań i możliwości. O słuchanie podpowiedzi i obserwowaniu zagrań, które mogą nie mieć sensu logicznego, a mimo wszystko być przemyślanym ruchem. Naboi w złotym pistolecie, czyli prób na odgadnięcie karty jest zazwyczaj więcej niż podejrzanych, więc czasami warto podjąć ryzyko nawet bez stuprocentowej pewności. Wykorzystanie odrobiny przeczucia, nie tylko suchych faktów, ożywia grę.

Można grać w dwie osoby. Łatwiej się wtedy skupić na jednym zadaniu, ale na rękach graczy jest mniej informacji i czasami po prostu nie ma co zagrać, a komunikacja praktycznie nie istnieje. Dodatkowo niektóre misje przy dwóch graczach nic nie zmieniają. Więc niby się da, ale dopiero większym gronie robi się ciekawiej. Więcej par oczu, większy przepływ informacji. Mocniej czuć wtedy atmosferę współpracy.

Mechanika jest oparta na talii unikalnych, numerowanych kart w kilku kolorach, po kilkanaście w każdym. Jedna z kart staje się podejrzanym, którego “tożsamość” trzeba odkryć, a resztę talii można wykorzystać jako podpowiedzi. Tylko jedna osoba widzi podejrzanego i może zagrywać karty z ręki dając wskazówki lub otrzymując karty od współgraczy pokazać czy jest to dobry trop. Wskazówką jest pokazanie czy karta podpowiedzi ma coś wspólnego z zagadkowym agentem czy nie. Wspólny jest kolor albo arytmetyczna zbieżność liczb będących swoimi dzielnikami lub wielokrotnościami… ale spokojnie! Cała matematyka jest przedstawiona na kartach, które listują swoje “pokrewne” liczby, nic nie trzeba liczyć 😉 Gdy ilość podpowiedzi oraz karty widoczne na stole, pozwolą nam wykluczyć wszystkie inne opcje – jedna osoba może “strzelić” do podejrzanego próbując go zdemaskować.

I wszystko brzmi prosto, ale w każdej rozgrywce siatka podejrzanych jest dużo większa, więc próbujemy wykryć kilku naraz. W praktyce tylu ilu jest graczy, bo każdy może mieć przed sobą tylko jednego aktywnego. W swojej turze można udzielać wskazówek na temat własnej karty albo próbować rozszyfrować innych. Czasami sprytnym wyłożeniem karty da się udzielić kilku informacji jednocześnie, bo co prawda rozmowy i dyskusje nad stołem są dozwolone, ale nie możemy zdradzić co mamy na ręce.


Rozgrywkę trzeba “poczuć”. Na początku ilość informacji może wydawać się przytłaczająca, zwłaszcza przy graniu w maksymalnym gronie 5 osób (polecam!). Jednak 1-2 partie wystarczą by nabrać wprawy i wykorzystywać swoje akcje z większą efektywnością.

A wtedy możemy zacząć misje, które wprowadzają dodatkowe ograniczenia. Może to być talia z większą ilością kolorów, więcej podejrzanych, całkowity zakaz komunikacji albo nakaz zakrywania wszystkich odrzuconych kart, co wymaga ich zapamiętywania. Do przejścia mam 20 takich scenariuszy.

Dlatego nie ma co ukrywać, dla nas Agenci są strzałem (haha!) w dziesiątkę! Czerwoną dziesiątkę 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *