Siedzimy sobie przy stole i jako kosmiczne korporacje eksplorujemy planety, by przygotować je na kolonizację Ziemian. Brzmi znajomo? 😉 Taki kosmiczny klimat nie jest naszym ulubionym, ale nawet mimo tego musimy przyznać (spoiler!) – naprawdę warto!

Przed sobą mamy planszę własnej planety, do której dokładamy różnokształtne kafelki dobierane z centralnego magazynu. To w sumie tyle jeżeli chodzi o mechanikę. Cała reszta rozgrywki to podnoszenie wskaźników na torach 5 zasobów, w zależności od typu terenu położonego na mapę. Każdy z torów umożliwia zdobywanie punktów, bonusów, ulepszeń, a nawet jeżdżenie po planecie własnymi łazikami – to sprawia największą frajdę 😃 Koniec końców chodzi o wypełnienie jak największej ilości rzędów i kolumn w naszej siatce na planszy i ukończenie celów określonych na starcie.

Sercem gry jest świetnie przemyślany, obrotowy podajnik na kafelki. Ustawia on każdemu z graczy odpowiedni magazyn do pobrania płytek, dzięki czemu rozgrywka przebiega symultanicznie. Problem zaczyna się dopiero przy sprzątaniu gry – trzeba się sporo namęczyć, by wcisnąć podajnik z powrotem do pudełka – jest o te kilka milimetrów za szeroki i rozpycha kartonowe ścianki. Dodatkowo, przy przechowywaniu pudełka w pionie, wszystkie misternie poukładane kafelki wysypują się ze swoich przegródek ☹️ Może to my robimy coś nieumiejętnie? Za tę drobną niedogodność, od nas mały minus.

Planeta stanowi idealny balans między prostotą rozgrywki a głębią strategii. Tury są szybkie, a akcje proste, więc można skupić się tylko na optymalizowaniu swojej układanki. Na podstawowych planszach każda rozgrywka wygląda podobnie, ale gdy tylko zamienić je na asymetryczne mapy planet i korporacji z własnymi celami i ograniczeniami, to robi się naprawdę interesująco.
Można pomyśleć, że to kolejny raz ta sama zabawa w składanie kafelków, ale tutaj dzieje się więcej i ciekawiej. W nasze gusta trafia idealnie, niczym rozpędzony meteoryt! 😉
Grę do recenzji otrzymaliśmy od wydawnictwa Portal Games ramach współpracy.














Leave a Reply